środa, 23 sierpnia 2017

Podróż punktowa – Góra Chełm

Dzisiejsza podróż była wręcz punktowa – Góra Chełm, rezerwat na pograniczu województw małopolskiego i śląskiego. Nazwa wywołuje jednoznaczne (choć niegramatyczne) skojarzenia. Wystarczy spojrzeć na fotografię – wzgórze wznosi się ponad okolicznymi pagórkami niczym hełm na czubku głowy. Jest to rezerwat położony na jurajskim wzgórzu porośniętym bukowym lasem. Właśnie tą buczynę obrałem sobie za pierwszy cel wędrówki, a los sprawił, że był to również cel ostatni. 

Wokół lato buchało przepychem i intensywnymi zapachami kwiatów. Dla motyli to istny raj. Później sobie je pofotografuję – pomyślałem. Wkrótce okazało się jednak, że planować człowiek sobie może, a sprawy toczą się własnym rytmem. Oto dotarłem do brzegu lasu, jednak nie szlakiem, lecz poza szlakiem – polnymi drogami i bezdrożami. Dylemat: czy zostać na piekącym słońcu, czy wejść w zbawienny, chłodny cień, nie istniał. Zanurzyłem się w zielonej, cienistej otchłani. Co będzie dalej? To, co los przyniesie. Wystarczy tylko nastroić zmysły na czuwanie. I oto zaczął się spektakl. Choć właściwie to, co dziś obserwowałem działo się już setki, a nawet miliony lat temu. Kto by na przykład przypuszczał, że zobaczymy tu, na jurajskim wzgórzu gołoborze?? A jednak tak. Co prawda było to mini-gołoborze, ale zawsze to coś! Nie musiałem jechać w Góry Świętokrzyskie, czy Tatry. Kto wątpi – proszę spojrzeć na zdjęcie: w lesie, u podnóża wapiennej skały wyziera biała plama kamiennego gruzowiska. To właśnie małe gołoborze, powstałe po rozsypaniu się na drobne kawałki jurajskiej skałki. Cóż – taki mamy klimat, powie ktoś. I owszem. Nie jest to jednak cała prawda. Druga przyczyna tego zjawiska również jest widoczna na zdjęciach – to drzewa, które mocują swe korzenie w szczelinach skał. Posłaniec niebios – wiatr -targa ich konarami, a jeśli uderzy z wystarczającą siłą, to rzuca na ziemię jak zabawki. Jak widać na załączonych obrazkach, tak stało się właśnie tu: drzewo upadło a wraz z nim rozsypała się skała pod jego korzeniami. I drzewo i skała osiągnęły swój kres.  Jednak, czy to koniec historii? Jak się ciągle przekonujemy, historia nie ma końca. Upadłe pnie, owszem, obumierają i gniją, ale dają też początek nowemu życiu.  W ich drewnie żerują larwy chrząszczy, które tylko w takich warunkach mogą się rozwijać. Na butwiejącym pniu pojawiają się grzyby, glony i mchy, a nawet siewki drzew – patrz foto – młody buczek (chciałoby się powiedzieć: „młody bóg”) na gnijącym próchnie matuzalema – pradziada – starucha. Nic nie trwa wiecznie – myśli zaczęły uporczywie krążyć wokół tego zagadnienia. I może krążyłyby tak do tej pory, gdyby nie otaczająca rzeczywistość, która przywołała mnie do porządku. Bo oto zerwał się silny wiatr, nadciągnęły ciemne chmury i wkrótce zaczął padać deszcz. Wśród nasilających się grzmotów i podmuchów, podróżnik zbiegł chyżo z górki, dopadł do roweru, „uzbroił” go szybko do drogi i „pomiędzy” gęstniejącymi kroplami odjechał tam, skąd przybył. A za nim, na cienistym wzgórzu pozostał cały majestat przemian: tych nieożywionych, dotyczących liczących setki milionów lat skał oraz tych, którym podlegają liczące „zaledwie” setki lat organizmy żywe, takie jak drzewa.

W jurajskich skałach zawarte są losy prastarych raf koralowych. Bagatela – 150 milionów lat historii ! Dwutlenek węgla, którego wówczas było w atmosferze więcej, został, po rozpuszczeniu się w morskiej wodzie, wbudowany w wapienne szkielety koralowców. Biosfera jest więc nie tylko elementem pochodnym planety ziemia, lecz także jej współtwórcą! Wszystko wskazuje na to, że gdyby nie tlen wytwarzany przez organizmy żywe, bogactwo ziemskich minerałów byłoby o niebo mniejsze. Tlen, to niezwykle reaktywny pierwiastek, któremu zawdzięczamy ogromną liczbę odmian ziemskich minerałów.

Stare, próchniejące pnie skrywają inną tajemnicę. Jednak aby mieć szansę dostrzec to zjawisko, należy udać się do lasu w ciemną, bezksieżycową noc i zgasić wszystkie źródła światła. Gdy po kilkunastu minutach wzrok przywyknie do „egipskich” ciemności, możemy zauważyć, ze stare drewno świeci bioluminescencyjnym światłem. Aby było to możliwe, próchno musi być wystarczająco wilgotne, a temperatura powinna zawierać się w zakresie od 10 do 25 stopni Celsjusza. Jednak co tak naprawdę jest przyczyną świecenia? Stwierdzono, że słaba, niebiesko-zielona luminescencja jest emitowana przez strzępki niektórych grzybów, na przykład opieńki miodowej, podczas kilkutygodniowego okresu intensywnego wzrostu w podanych powyżej optymalnych warunkach środowiska. Przemiany metaboliczne w komórkach grzybni są wówczas tak intensywne, że ilość energii emitowanej (jako produkt uboczny) w formie fotonów może być zanotowana przez ludzki wzrok.

Tymczasem deszcz nasilał się, nasilał i nasilał …..   Wzgórza okryła wilgotna,  życiodajna otulina. W taki oto sposób podróż skończyła się w tym punkcie, w którym się rozpoczęła.                  
Co było do udowodnienia.



Muzyka:


Góra Chełm
Modraszek eumedon
buczyna na wzgórzu
jurajskie gołoborze
korzenie starego buka
... a tu jego wyniosły pień
jak młody bóg czyli młody buk
ściana deszczu

Tekst i foto: Jurek Jurajski

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz